Strefoblog RPG – artykuły, felietony, nowości RPG/PBF

     
 

Autor: Rhamona

korekta: Serena

Niezapomniana sesja….
… i na blogach erpegowych powiało sentymentem. Czytam, czytam i czytam i przy każdym wpisie łezka kręci się w oku. Poważnie. Każdy z nas gdzieś głęboko w sobie skrywa tę jedyną, niezapomnianą sesję, bądź kampanię.
Tymczasem mam wrażenie, że czytam notki zgrzybiałych dziadów, rozpamiętujących to, co było i rozczarowanych tym, co jest i będzie. Choć wprost nikt tego nie pisze, to jednak niemal na końcu zdania aż prosi się dopisać kilka żalów i płaków.

Bo to taki sentymentalny temat jest. Wiele osób prześciga się w opisywaniu sytuacji, które ich zdaniem były unikalne a ekipa graczy tak zgrana i dopasowana, jak nigdy wcześniej i nigdy później. Niektórzy doszukują się wad, inni rozpaczają nad nimi. A jeszcze ktoś inny przyznał się, że nie doświadczył tej niezapomnianej sesji, a mimo to stara się wyjść naprzeciw swoim wygórowanym wymaganiom i opisał jakie elementy składowe powinna zawierać idealna sesja, którą zapamiętałby na całe życie. Nie wiem, chyba należy się jakieś współczucie.

Tak w wielkim skrócie można podsumować ten temat.

Jak to było ze mną? Mogłabym opisywać, tak jak inni, ale nie widzę w tym żadnego celu, bowiem nikomu tak naprawdę by się to do niczego nie przydało. Dużo bardziej przydatne jest uświadomienie, że każdego, nawet najmniej obeznanego z RPG gracza, stać na tę “niezapominaną” sesję. Nie tyle jedną, co masę niepowtarzalnych niezapomnianych sesji.

Niezapomniana sesja to taka, którą się z jakiś przyczyn pamięta. Niezapomniana sesja z tego powodu nie musi być idealna, gdzie gracze byli poważni i skupieni, a MG zawsze wiedział, jak dalej ją poprowadzić. Niezapomniana sesja to nie tylko taka, w której udało się pokonać demona, zaliczyć elfkę czy zabić prezesa Arasaki ;) .

Mam kilka niezapomnianych sesji, które kompletnie odchodzą od powyższych kryteriów. Dla przykładu, jedną z moich niezapomnianych sesji w Wampira, jest ta, w której niemal przez cały czas, moja postać leżała zakołkowana, zawinięta w dywan i obwiązana sznurem. Nie należała do zbyt przyjemnych, jak zapewne sobie to wyobrażacie, a mimo wszystko ją pamiętam i często wspominam. To był swego rodzaju eksperyment MG, który postanowił po raz pierwszy poprowadzić sesje graczom o sprzecznych wątkach i celach. Udana.
Inna niezapomniana sesja, to taka, w której moja postać była torturowana w celu wyciągnięcia z niej informacji, przez postać drugiego gracza. Ta nie należy do udanych a obok idealnej nawet nie leżała. Natomiast była niezwykle kształcąca. Wszyscy nauczyliśmy się, że nie należy pisać zbyt dokładnie historii postaci oraz zbytnio czepiać się do już napisanych ;) .
Nie wiem czy akurat to wspomnienie pasuje do tematu, ale często ze starymi znajomymi wspominamy jak dość liczną grupą erpegowców, szliśmy przez osiedle dresów na sesję do kumpla. Możecie sobie tylko wyobrazić taką scenkę. Banda metali o długich włosach i w czarnych koszulkach w samym środku osiedla, wypełnionego zgrają uzbrojonych półgłówków. Na szczęście obeszło się bez mordobicia, ale było gorąco.

Mam wiele innych wspomnień, naprawdę fajnych i bardzo ważnych dla mnie, jednak chciałam zauważyć, że czasem ludzie zbyt wiele od siebie wymagają. Zbyt serio podchodzą do tego hobby, za mocno się stresują. W moim odczuciu to tylko przeszkadza a czasem uniemożliwia zbudowanie odpowiedniego klimatu i spędzenie miło czasu. To samo tyczy się osób, które przechwalają się swoim ogromnym doświadczeniem i wyliczają ileż to oni przeżyli ciekawych sesji i czegoż to oni dokonali. Doświadczenie czasem przeszkadza, nawet bardzo często. Szczególnie wtedy, kiedy przysłania odbieranie świata opisywanego przez MG. Wiele doświadczonych osób ma problem ze świeżym podejściem do RPG. Zapominają, że kiedyś eksperymentowali, że często robili głupie błędy, że kłócili się, rozwalając całą sesję, a następnego dnia znowu spotykali się w niezmienionym składzie i próbowali dalej, bo było fajnie. A przynajmniej, bo mogło być fajnie.

Z niezapomnianą sesją tak naprawdę jest jak z niezapomnianym seksem.
Można godzinami gadać o technice i ekwipunku, ale koniec końców najważniejsze jest współdziałanie, zaufanie i jeden cel.

:D

PS: Pozdrowienia dla amatorów ;) .

VN:F [1.7.3_972]
Rating: 8.3/10 (4 votes cast)
VN:F [1.7.3_972]
Rating: +3 (from 3 votes)

9 Odpowiedzi na “KB RPG #3: Niezapomniana sesja RPG”

  1. Serena

    Zgadzam się, że 1. nadmierne stresowanie się lub perfekcjonizm 2. brak świeżego podejścia u doświadczonych graczy, mogą odebrać bardzo dużo radości z grania. Oprócz tego dodałabym skłonność do przekładania teorii nad praktykę.

  2. Lunar

    Nie potrafię znieść specjalistów wyliczających mi swoje sesje w priwie i jak to wszystko cudnie im wychodzi. Po prostu jakoś.. przewrażliwiony jestem chyba

  3. Smartfox

    Super Rhamona, dodaję do spisu. Czekam na innych :)
    Pozdr

  4. karnawał rpg odc. 3 – zapowiedź « Lisia nora

    [...] 14. Rhamona o tym, co czyni sesję niezapomnianą. [...]

  5. behemot

    Coś w tym jest ja w sumie też najlepiej wspominam te sesje które nie były może zbyt przeintelektualizowane ale za to wszystkim się chciało bawić.

  6. Karczmarz

    Hmmm

    Co do doświadczenia to gdzieś miałem notkę blogową z podobną refleksją – lubię mistrzować świeżym graczom, albo nawet nie tyle świeżym co w pewien sposób wygłodniałym (bo rzadko grają) – naprawdę coś świetnego. Na jednej takiej sesji aż mi głupio było jak widziałem radochę w oczach graczy z rzeczy, które dla mnie są absolutnie standardem, niczym specjalnym, a wręcz czymś nie do końca dopasowanym. Oni biegają z bananem na twarzy po pokoju a ja sobie myślę w duchu “kurde ale jakto? przecież to taka chujnia… mogłem się lepiej postarać…”.

    Obecnie w stałej ekipie właśnie ten problem zbyt wygórowanych oczekiwań jest chyba najważniejszy.

    W jednej rozmowie posesyjnej nawet padły słowa jednego z graczy
    “wiesz, nie przychodze tu ze względów towarzyskich, przychodzę tu by pograć dobrą sesję, więc proszę cię nie marnuj mojego czasu tylko się kurde przyłóż” – i nawet mimo iż wtedy MG spieprzył wiele wątków i należała mu się bura to jednak hmm smutne…

    Z drugiej strony ten sam gracz w innej rozmowie po zwróceniu mu uwagi na to, że chyba trochę za dużo wymaga i że gdyby wymagął mniej mógłby bardziej się cieszyć ze spotkania stwierdził coś w stylu – “Wiesz ja już nie czerpię radości z samego faktu grania, ja czerpię radość z pojedynczych, dopracowanych motywów, nie bawi mnie RPG całościowo, bawią mnie te pojedyncze chwile dla których warto grać” i w takim duchu często gramy, właśnie by szlifować historię, by była idealna pod jak największą ilością względów i cóż… może nie jest to taka “dziecięca radość” z gry ale z pewnością jest to “dojrzała satysfakcja” – bez euforii ale ze stonowanym zadowoleniem :)

  7. behemot

    @Karczmarz – Faktycznie strasznie przykra sprawa, prawie jak usłyszeć na sesji “nie jesteśmy tu dla przyjemności”. :-) W PBF też czasem zauważam, że doświadczony gracz to niekoniecznie pożytek dla sesji, a osoby nowe w rpg/pbf bardziej się cieszą z tego co mają nie opóźniają kolejki i sprawiają wrażenie jakby im zależało na sesji.

  8. Paradoks

    Z drugiej strony jak się zbieramy na sesję, która miała się zacząć o 20, a o 21 ciągle trwają offtopowe rozmowy o przysłowiowej dupie Maryni, jestem w stanie tekst o spotkaniach towarzyskich i marnowaniu czasu zrozumieć. Jak ktoś chce sobie po prostu pogadać z kumplami niech nie organizuje sesji RPG, tylko zaprosi na piwo. ;)
    I w sumie też, jak tamten gość mam tak, że granie byle jak, byle grać, jakoś mnie nie cieszy.

  9. Karnawał odc. 3 – podsumowanie « Lisia nora

    [...] 14. Rhamona o tym, co czyni sesję niezapomnianą. [...]

Odpowiedz

 
     
Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © Strefoblog RPG – artykuły, felietony, nowości RPG/PBF. All rights reserved.
eXTReMe Tracker