Strefoblog RPG – artykuły, felietony, nowości RPG/PBF

     
 

Gra planszowa Obcy

26-04-2010

Napisał: JJHunter

Korekta: Rhamona, Serena

Hicks: Gdzie jest Apone? Gdzie jest Apone?
Hudson: Nie ma sierżanta. Spieprzajmy stąd!

Gra planszowa Obcy

To było jakieś 15 lat temu, gdy będąc jeszcze małym chłystkiem, miałem okazję obejrzeć Obcego: Decydujące starcie. Film był przerażający i fascynujący zarazem. Szybko stał się moim ulubionym.
Wtedy, gdy koledzy zachwycali się Michaelem Jacksonem, Jordanem czy Bruce’m Willisem, ja niemalże ubóstwiałem dzielny oddział piechoty kolonialnej. Z pamięci jednym tchem mogłem wymienić wszystkich bohaterów filmu i godzinami opowiadać o dostępnym im ekwipunku.
Nie trudno więc wyobrazić sobie moją radość, gdy niedługo później w moje ręce wpadła gra Obcy.

W pudełku znalazłem dziesiątki żetonów, przedstawiające obcych, pistolety, karabiny, granaty, kombinezony, dyskietki i masę innych intrygujących przedmiotów. Przed sobą ułożyłem w szeregu sześć kart postaci znanych z filmu: Ripley, Gorman, Hicks, Hudson, Vasquez i Bishop. Zacząłem chłonąć zasady, a potem były już tylko godziny grania, aż do dnia dzisiejszego.

W czasach, gdy na topie był chińczyk i proste gry, gdzie przesuwaliśmy pionek X pól do przodu, Obcy był grą naprawdę wyjątkową. Ba, jest nią nadal!

Porażała przede wszystkim ogromna swoboda w planowaniu i duży wachlarz zadań do wykonania. W obliczu tego, zasady i cel wciąż jednak pozostawały proste. Kluczem do zwycięstwa było wykonanie odpowiedniej ilości zadań i udanie się do gniazda obcych, w celu zabicia królowej.

Grę rozpoczynamy sześcioma wcześniej wspomnianymi postaciami. Ich 3 sloty na ekwipunek częściowo zapełnione są bronią, amunicją i w przypadku Bishopa apteczkami, które przywracać będą kompanom siły. Podczas gry nasi dzielni komandosi będą mogli dozbrajać się w miotacze ognia, granaty, dodatkową amunicję i masę innych, pomocniczych sprzętów. Szybko się okazuje, że 3 sloty to mało. Musimy stanąć przed wyborem, czy się dozbrajamy, czy bierzemy przedmioty potrzebne do wykonywania zadań, jak np. moduł naprawczy, czy dynamit.
A kiedy jeszcze dociera do nas, że ktoś musi targać do bazy kanistry z paliwem, zaczynamy się modlić by obcy nie rodzili się tak szybko, a rzucający dla nich gracz miał same słabe rzuty. Tak, tak, paliwo jest tutaj istotnym czynnikiem. Dzięki niemu, możemy poruszać się po mapie transporterem opancerzonym, całkowicie nietykalnym dla obcych. Zabawa się jednak szybko kończy. Zasoby są niestety (lub stety dla obcych ;) ) ograniczone.

W rozgrywce może uczestniczyć nawet 7 osób. Jedna zawsze gra obcymi, reszta dzieli się dostępnymi postaciami, którymi będzie kierować. W rzeczywistości gra się zwykle w 3-4 osoby. Niektóre postacie są słabsze, niektóre lepsze, z tego też względu podział nimi między graczy jest prawie zawsze taki sam. Dla przykładu taki Bishop tylko leczy i dźwiga biedny ciężkie pakunki za resztą.

Komandosi rozpoczynają grę jako pierwsi. Nim postacie zrobią pierwszy ruch, ważna jest narada w gronie grających ludźmi. Od taktyki podjętej na początku zależy bowiem rozwój całej dalszej rozgrywki. A jest naprawdę nad czym się zastanawiać.
Trzeba zastanowić się, czy od pierwszej tury za priorytet stawiamy zdobycie paliwa, czy dozbrojenie się, czy zrobienie szybko 1-2 zadań, nim obcy dobrze się rozwinie.
Postacie zazwyczaj tworzą 2-3 grupy i wykonują przypisane im zadania do wykonania. Jedna biegnie po paliwo i wraca do bazy by uruchomić APC, druga dozbraja się w ciężki sprzęt, a trzecia załatwia dyskietki do odczytania zadań. Potem wszyscy spotykają się przy komputerze, odczytują zadanie, wskakują w transporter i wio, gdzieś na drugi koniec mapy.

Każda czynność jaką może wykonać postać, niesie za sobą koszt jednej akcji. Co turę ma się ich sześć. Można więc poruszyć się o 6 pól, lub tylko o 3, podnieść magazynek z ziemi i oddać dwa strzały do obcego, itd. Obcy dla odmiany ma tych akcji tylko 4. Co oznacza, że porusza się wolniej niż człowiek.

Jeszcze straszniejsza dysproporcja jest przy statystyce “siła”. Trzej komandosi zaczynają z siłą równą 5, Gorman i Ripley z 4, a Bishop z 3. Dla porównania obcy dysponują siłą od 1 do 4. W praktyce więc najsilniejszy obcy ma małe szansę by zranić któregoś z komandosów w walce wręcz.

Ktoś może powiedzieć: “No, ale przecież… to się nijak ma do tego, co zobaczyliśmy w filmie”. Zgadzam się, ale to nie zmienia faktu, iż strona ludzi nie ma tak prostego zadania.

Co rundę w wybranych przez grającego obcym wylęgarniach, wykluwają się obcy. Mają łączną siłę k6. Co turę więc ilość obcych rośnie. Im ludzie bardziej zwlekają z działaniami, tym trudniej im będzie wygrać.

Obcy mają szansę zranić, lub też zabić postać w dwóch sytuacjach (nie mówimy o sytuacjach gdy dobijamy ciężko rannych ;) ). Raz, gdy atakują w grupie, a broniąca się postać nie zdążyła wybić wszystkich, nim te za bardzo się zbliżyły. Dwa, gdy obcy znajduje się w kanale wentylacyjnym, a wtedy to jego siła rośnie dwukrotnie. Przed graczem grającym obcymi niełatwe więc zadanie. Musi bardzo mądrze “wylęgać” obcych i sprytnie nimi kierować. Wycofywać, gdy nie mają szans i atakować, kiedy jest dobra okazja.

Warta wspomnienia jest wprowadzona tzw. domowa zasada, która dodaje grze niewyobrażalnego atutu. Otóż według niej, obcy rodzą się i przemieszczają na osobnej mapie (kopii oryginału), a dopiero, gdy znajdują się w odpowiedniej odległości od ludzi, do tego w linii prostej, to przenoszeni są na główną mapę.

To kontrowersyjna zasada. Wymaga całkowitego zaufania między graczami, iż grający obcymi nie będzie oszukiwał. Po rozegraniu kilku gier, jest jednak wymagana. Według oryginalnych zasad, jest możliwy dobór takich taktyk i ruchów, że obcy są bez szans. A tak nie wiadomo, czy pomieszczenie, do którego wchodzimy jest puste, czy roi się tam od obcych…

Czas rozgrywki to często kilka godzin. Zapewniam jednak, iż czas ten mija niezwykle szybko i niezwykle przyjemnie. Rzadko spotykam się z grą, która dostarcza takich emocji. Zabicie każdej z postaci to wielkie wydarzenie. Ogromnie podnosi morale obcych i strasznie dołuje ludzi.
Gra jest całkowicie nieprzewidywalna. Doskonały plan może popsuć seria złych rzutów. Czasami też pech wiąże się z jednym punktem ruchu, którego zabrakło by uciec przed hordą obcych do transportera, czy zawalić korytarz.

Naprawdę polecam Obcego i to nie tylko fanom serii. Gra się nie nudzi nawet po rozegraniu dużej ilości gier i zawsze zapewnia ogromną dawkę frajdy. Zasady są przystępne dla każdego, a co najważniejsze – mamy przeogromny wachlarz możliwości. W żadnej innej grze, nigdy los jednej z moich postaci nie był dla mnie tak ważny i nigdy nie przeżywałem tak jej sukcesów i porażek, jak właśnie tutaj.

Zachęcam do spróbowania swych sił.

VN:F [1.7.3_972]
Rating: 10.0/10 (4 votes cast)
VN:F [1.7.3_972]
Rating: +5 (from 5 votes)

3 Odpowiedzi na “Gra planszowa Obcy”

  1. Adam

    Cześć
    Mam tą grę ; )
    Grałem w nią kilka razy ale trochę dawno . I teraz po dłuższym czasie chciałem sobie pograć lecz zgubiłem instrukcje .
    Mógł byś mi jakoś pomóc ?
    To mój nr gg : 10962694 lub e-mail adi2810@wp.pl

  2. technomancer

    Wyczesana gra, graliśmy w to dziesiątki razy :]
    A następnym razem wygramy! :D

  3. Maciej

    Witam

    Czy jest możliwość żebyś rozpisal mi na maila w skrócie wszystkie zadania?
    Bo niestety z 20 mam 12nascie co nieco deformuje gre zwlaszcza jak 2 to zepsute dyskietki ;]

    Pozdrawiam

Odpowiedz

 
     
Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © Strefoblog RPG – artykuły, felietony, nowości RPG/PBF. All rights reserved.
eXTReMe Tracker