Autor: Teelyr
Korekta: behemot, Serena
Na wstępie zaznaczam, że to mój pierwszy wpis na Strefoblogu już od dłuższego czasu. Powodów takiego stanu rzeczy było wiele, a niestety, część z nich nadal muszę brać pod uwagę. Mimo to, postaram się częściej pisać, jako że o wspólne dobro trzeba dbać, a chwalebną inicjatywę – wspierać. Nie mówiąc już o tym, że w wielu sprawach jest sporo do powiedzenia. Liczę, że również inni podchwycą temat reaktywacji naszego bloga i w miarę możliwości zaczną płodzić nowe wpisy. Ktoś musi zacząć. Zatem, zaczynam.
Może i nie jest to najświeższa wiadomość, liczy sobie koło miesiąca z lekką górką, jednak powinno się o tym wspomnieć. Choćby ze względów sentymentalnych. Otóż, w ramach promocji nowej części Command & Conquer, EA udostępniło do darmowego pobrania kolejną pozycję ze swoich starych klasyków. Grę liczącą już ponad 10 lat, jednak nadal znakomitą. Chodzi tu o drugą część serii tyberiańskiej – C&C: Tiberian Sun. To giera, którą pamiętam jeszcze z czasów szkoły podstawowej, znakomita strategia czasu rzeczywistego w starym, klasycznym stylu. Widok 2D (izometryczny), znany i coraz już rzadziej spotykany mechanizm misji z budowaniem bazy, zbieraniem surowców, tworzeniem armii i starciem przeciwnika na proch w rolach głównych. A co najważniejsze klimat. Całe tony klimatu obecne w każdym elemencie rozgrywki, a nade wszystko – w znakomitych filmikach pomiędzy misjami.
Stare dinozaury od gier mogą posmęcić pod nosem, parafrazując emerytów spod przychodni: teraz, panie, teraz takich gier się już nie robi. Czy jest to prawda? IMHO, coś jest na rzeczy. Twórcy w większości zapędzili się w tworzenie gier tyleż efekciarskich, co pustych. Łatwych w obsłudze i idealnych do wieczornego „pykania na kanapie” z pizzą w jednej, a padem w drugiej dłoni. Ot, twarde prawa rynku, skoro większość ludzi chce właśnie tego, należy im to dać. Dinozaury niech wymierają, taki w końcu jest ich los.
Za przykład muszę podać nowe gry z cyklu C&C. Niestety, czwarta część sagi tyberiańskiej nie cieszy się u ortodoksyjnych fanów serii zbytnim uwielbieniem. Przykładem jest tu temat na Strefie, w którym to da się zauważyć wiele krytycznych uwag. Zachęcam do przeglądania i odpowiadania.
Nieco inną sprawą jest trzecia część Red Alerta. Seria gier w tym uniwersum jest moim ulubionym cyklem RTS-ów i ku swojemu wielkiemu rozczarowaniu stwierdziłem, że Trójka to już nie to. Bardzo „nie to”. Przyznaję, o ile RA1 był grą bardzo „na serio”, to już RA2 miał w sobie coś z pastiszu i komedii. Wojna nie została tam ukazana do końca poważnie, a dodatek o zemście Jurija był już pełnoprawną grą w realiach sci-fiction przyprawioną dobrym humorem. Dało się znaleźć naprawdę sporo popkulturowych odniesień w stylu post-mod. Ale w RA3 ktoś już odrobinę przegiął strunę. Ja rozumiem, że seria jest specyficzna, ja rozumiem, że realia i inne kontinuum czasoprzestrzenne. Ale, kurna fikuś, jeśli w grze wojennej grafika jest skrzyżowaniem landrynki i kolorowego cyrku to chyba coś tu nie gra! No dobra, to by było jeszcze do obrony, dwójce też można to do pewnego stopnia zarzucić. Ale już sam koncept rozgrywki jako do przesady szybkiej i dynamicznej nawalanki, gdzie najbardziej liczy się małpia zręczność, to przesada. W okresie premiery Tiberian Sun pamiętam dobrze pretensje recenzentów ze ś.p. Gamblera, że nowy C&C jest za łatwy.
Na szczęście, nie wszystko jest takie złe. Nikt nikomu nie każe grać czy kupować nowości, z czystym sumieniem można pobrać już sporo klasyków zaszufladkowanych jako Abandonware. Electronic Arts daje tu dobry przykład i prócz nowomodnych hitów, dają do skosztowania też porcji prawdziwych perełek z lamusa. W 2007 udostępniono pierwszą część serii C&C, a w 2008 świetnego Red Alerta pierwszego. Gorąco polecam każdemu graczowi, a fanowi RTS-ów w szczególności, zapoznanie się z tymi grami. Po pierwsze – są one całkowicie darmowe. Po drugie – mimo upływu czasu nadal bardzo przyjemnie w nie grać. Starsi użytkownicy mogą odświeżyć swoją pamięć i przywołać bardzo przyjemne wspomnienia. Ci trochę młodsi, mogą zobaczyć jak kiedyś się grało i sprawdzić swoje umiejętności. Bo kiedyś, to gra zdobywała fanów nie tylko ładną grafiką…

