Strefoblog RPG – artykuły, felietony, nowości RPG/PBF

     
 

Autor: Behemot

Korekta: Serena

Moje ulubione realia są w odcieniach szarości, nie mogą być jednoznaczne, jeśli to piękne miasto, to w podziemiach kwitnie przestępczość, jeśli jest to dzielny bohater, to i on ma swoje lęki oraz słabości. Nic nie jest oczywiste – oczywistość jest nudna. Interesująca jest dopiero niepewność, tajemnica, konflikt dwóch równoważnych sił, starcie, którego wynik nie jest pewien. Takie realia lubię najbardziej.

W ramach czwartej edycji Karnawału Blogowego RPG Seji (blog “100%Seji”) zaproponował temat “Ulubione realia”. Temat bardzo szeroki, a jednocześnie niełatwy, bo trudno wybrać ten jeden wybrany motyw. Motywów przedstawię więc kilka,  niczym jury na gali oskarowej wybierając ulubione realia w poszczególnych kategoriach.

Ulubiona sceneria: Bliska bohaterowi.

Lubię gdy rejon w którym toczy się akcję jest powiązany z bohaterem. Mogą być to jego rodzinne strony, gdzie się wychował, pracował, żył przez kilka lat, gdzie ma przyjaciół i osoby niechętne, a także kilka miejsc – jak stary kościół, czy most na rzece – które są dla niego ważne. Dzięki temu postać staje się bardziej realna i żywa, nie jest już pionkiem przesuwanym po siatce w podziemiach, ale istotą, która gdzieś mieszka, gdzieś pracuje, ma swoje ulubione kluby gdzie odpoczywa. Bynajmniej nie chodzi o to, żeby te wydarzenia wnikliwie opisywać, bo na to zwykle szkoda czasu; wystarczy świadomość, że gdzieś one tam są. Nie musi być to miejsce urodzenia, równie dobrze postać może dopiero co przybyć do miasta, i w trakcie opowieści obrastać w połączenia: znajomych, wrogów, miejsca, wspomnienia. Nie musi być to nawet miasto, może być prowincja, nawet planeta w futurystycznym systemie gdzie podróżowanie jest szybkie i łatwe. Bardzo lubię gdy w opowieści pojawiają się elementy wyciągnięte z historii postaci, zwłaszcza osoby wymienione jako istotne. Na przeciwnym biegunie znajdują się te wszystkie przygody, gdzie od pierwszej sceny bohater zostaje wysłany na drugi koniec świata i nie ważne, że gracz poświęcił kilka godzin na spisywanie znajomych, historii i charakteru. Zostaje zredukowany do pionka, którego zadaniem jest przejść uniwersalny scenariusz. Takich przygód nie lubię. Bo tak naprawdę zależy mi na tym, by przygoda była przygotowana pod moją postać. Nawet jak to gotowiec, albo długo dopieszczany przez MG scenariusz, to zawsze da się wpleść kilka elementów z historii postaci, jednego z bohaterów, lub też cały wątek, dopracować kilka momentów, które mają szansę poruszyć postać o takim charakterze.

Ulubiony bohater gracza: Omylny.

Wcale nie zamierzam pisać o Monastyrze. Serio. O Monastyrze i moim zachwycie nad bohaterem z przeszłością już pisałem, a z okazji Karnawału o systemie napisał Zuhar.  Lubię gdy bohater ma swoje słabości, nie jest kolejnym wcieleniem Marry Sue, tylko kimś kto popełnia błędy, a kilka z nich w przeszłości wpędziło go w nie lada kłopoty. Taki bohater jest nieprzewidywalny, a przez to ciekawy. Czy w momencie próby zachowa się optymalnie, tak by dopełnić zadania, czy też popełni tragiczny w skutkach błąd? Czy mimo niedoskonałości będzie nadal walczył, czy też poprzestanie na rozpamiętywaniu przeszłości? Takiego bohatera łatwiej polubić (nawet jak jest podłym draniem i oszustem) i łatwiej uwierzyć, że jest nie tylko pionkiem gracza. Więcej o ulubionym bohaterze pisałem jakiś czas temu w artykule: “Chcę bohatera!”

Ulubiona scenografia: Pomnik dawnej chwały.

To czysty fetyszyzm, ale lubię gdy w przygodzie pojawia się element, który został stworzony przed wiekami, najlepiej przez tę samą rasę, ale w tym momencie już o nim zapomniano, prawdopodobnie nigdy nie powstanie już nic podobnego; obecna cywilizacja nie podniesie się na tyle by dorównać przodkom, bo stacza się w stronę upadku. Oczywiście ten element powinien być odpowiednio spektakularny: potężna świątynia dawnych bóstw, wielokilometrowy statek napędzany nieznaną technologią, czy wielkie miasto wydrążone w skałach, wspinające się na kilometr ponad ziemię. Jeszcze lepiej gdy te dzieła sztuki są ciągle używane, jednak wbrew swemu pierwotnemu przeznaczeniu, gdy dawna świetność jest konfrontowana z obecnym upadkiem. Najłatwiej o takie sceny w światach z choćby najmniejszym elementem post apokalipsy, w czym zawiera się też Warhammer – gdy bohaterowie np. badają dawną twierdzę krasnoludów – czy systemy przyszłości, gdy badacze odkrywają artefakt, którego pełnego przeznaczenia nie są w stanie pojąć. Opisy takich miejsc w magiczny sposób oddziaływają na moją wyobraźnie. Nie ma w tej scenografii zbyt wiele głębi, jest po prostu fajna.

Ulubiony przeciwnik: Taki, który ma rację.

Jest taka zasada, że to bohaterowie są tymi dobrymi, którzy ratują świat, zaś ich przeciwnik to podstępny licz dążący do władzy nad światem, ewentualnie zniszczenia go. Są oczywiście wariacje np. wersja “grim dark”, gdzie gracze to złodzieje, a gliniarze są skorumpowanymi sługusami Chaosu. Ja zaś najbardziej lubię sytuacje, gdy zarówno bohaterowie jak i ich adwersarz mają trochę racji. Różnią się tylko celami, oraz tym co uważają za dopuszczalny środek. Najbliższy tej wizji jest Porządek Rozumu z Sorcerer’s Crusade (system podobny do  Maga: Wstąpienie przenoszący akcję w epokę Renesansu). Organizacja ta skupia intelektualistów, duchownych, rycerzy, wynalazców, odkrywców… którzy chcą ochronić ludzkość przed wampirami, duchami, demonami… jednym słowem uchronić ich przed magią. Urok gry polega na tym, że strona po której zwykle stoją postacie graczy, ma o wiele mniej szlachetne pobudki, zawierające się gdzieś pomiędzy zwierzęcą chęcią przetrwania, a egoistycznym pragnieniem utrzymania własnych wpływów.
Drugim dobrym przykładem są rewolucjoniści lub bojownicy o wolność, z jednej strony wywołują wojnę, organizują zamachy… a z drugiej strony wielu z nich kieruje się ideałami, czego nie można powiedzieć o już zdemoralizowanej szlachcie. Po jednej i drugiej stronie zdarzają się osoby szlachetne, i łotrzy. Każdy ma swoje racje.

Ulubiony przedmiot: Niosący zgubę.

To sentyment do pierwszych przygód w Warhammera, gdzie gdy tylko komuś trafił się magiczny przedmiot, z czasem okazywał się być przeklęty, powodować obłęd, albo coś jeszcze gorszego. I ten motyw się nie starzeje, bardzo miło jest podarować postaciom magiczny przedmiot, który gdy nadejdzie pora wykorzysta okazję by zmusić postać do zachowania wbrew jej zasadom, albo też przez swoją naturę ma podwójne działanie. Np. eliksir prawdy, który sprawia że ofiara wyzna wszystkie grzechy, a potem ją zabija w męczarniach. Gracze nawet nie muszą być świadomi konsekwencji w momencie użycia, wystarczy by poczuli ciężar czynu. Nie musi być t, aż tak ostateczne i krwawe. Przedmiot może być niewinny,  obdarzać mocą, która pozwala postaci osiągnąć to co zamierzała, np. aspirujący artysta otrzymuje cudowny instrument, który sprawia, że wszyscy słuchacze są pod wielki wpływem jego muzyki. Dzięki instrumentowi zdobywa sławę i bogactwo… a potem zupełnie przypadkiem instrument traci swą moc, albo zostaje skradziony. Zaś artysta zostaje zapomniany. Wszystko ma swoją cenę. Na podobnej zasadzie zostały opisane kontrakty goblinów w Changeling the Lost (chodzi o specjalne moce Odmieńców), pozwalają one zrobić coś nieprawdopodobnego (np zachwiać rachunkiem prawdopodobieństwa), ale niedługo potem przychodzi czas zapłaty (Odmieńca dotyka niespodziewany pech). Lubię gdy każdy miecz ma dwa ostrza.

Ulubiona scena: Wyboru.

Każdy rodzaj sceny może być dobry, ale najbardziej inspiruje scena wyboru, ale nie takiego z cyklu “którego orka bijemy najpierw” czy też “który korytarz wybrać”, ale scena w której bohater musi wybrać mniejsze zło, gdzie każda alternatywa ma swoje minusy i koszty. Jest pewną sztuką tak dobrać wybór, żeby pasował do postaci i żeby decyzja nie była oczywista. Nie zawsze się udaje, ale warto próbować.

Ulubione realia: Tłem dla postaci.

Choć przychodzi mi do głowy kilka dla interesujących pomysłów, czasem różniących się systemami w których najłatwiej je zrealizować, to mają one jeden element wspólny – postać gracza. Wszystkie fantastyczne miasta, dzikie pustkowia, niejednoznaczni przeciwnicy, trudne wybory, epickie batalie, błędy i demony przeszłości… wszystko to będzie tłem, nawet gdy dopracowane w najmniejszym szczególe. Na pierwszym planie zawsze będzie postać gracza, a najlepsze realia i motywy to te, które pozwalają ukazać ją z jak najciekawszej strony.

VN:F [1.7.3_972]
Rating: 9.0/10 (5 votes cast)
VN:F [1.7.3_972]
Rating: +5 (from 5 votes)

3 Odpowiedzi na “Realia w odcieniach szarości – KB RPG #4”

  1. Seji

    Dzieki! Dodane. :)

  2. Rhamona

    O gustach się nie dyskutuje. Można podziwiać jednak konstrukcję tematu. Kawał świetnej roboty. Po przeczytaniu tego tekstu, można być świadomym kilku innych podejść do tematu. Uświadomić sobie samemu co jest fajne a co nie.

    Szczerze polecam

    Całuski

  3. Siman

    Chyba najlepszy wpis karnawałowy, jaki do tej pory czytałem. Celny, to się ceni. :)

Odpowiedz

 
     
Proudly powered by WordPress. Theme developed with WordPress Theme Generator.
Copyright © Strefoblog RPG – artykuły, felietony, nowości RPG/PBF. All rights reserved.
eXTReMe Tracker